Naszedł wreszcie moment kiedy wierni czytelnicy tego cyklu felietonów mogą uznać, że są wstępnie przygotowani do zmierzenia się z brutalną codziennością quadowej rzeczywistości.
Wiedzą już do czego służy quad, wiedzą jakie pułapki szykują im miłujący spokój współobywatele, są gotowi do stawienia czoła oporowi ze strony małżonki, a nawet potrafią zjednać sobie przychylność sympatycznych reprezentantek piękniejszej połowy ludzkości.
Uwaga! Jeżeli, któryś z czytelników nie zapoznał się z poprzednimi odcinkami serii, poroszony jest o natychmiastowe przerwanie czytania niniejszego tekstu i bezzwłocznego uzupełnienia braków w lekturze. W razie potrzeby redakcja przewiduje dodruk archiwalnych numerów ATV Sport, .albowiem w przypadku quadowych nowicjuszy kompleksowa znajomość całości zagadnienia jest obowiązkowa. Dlaczego tak?
Otóż, dzisiaj wreszcie zajmiemy się kupowaniem wymarzonego pojazdu. Sprawa z pozoru wydaje się dość prosta, a mianowicie bierzemy milion złotych i udajemy się do najbliższego salonu oferującego markowe czterokołowce gdzie w miłej i kulturalnej atmosferze realizujemy swoje marzenia. Niestety przez niefrasobliwość i chciwość, otyłych amerykańskich bankierów na świecie rozpanoszył się kryzys, co u niektórych z nas może implikować chwilowy brak wspomnianego miliona w tylnej kieszeni spodni. Wtedy o zgrozo będziemy zmuszeni nieco oszczędzić i poszukać wymarzonego pojazdu na rynku maszyn używanych. Podobnie jak quady również ich właściciele dzielą się na różne kategorie w zależności od sposobu użytkowania posiadanych przez nich czterokołowców . Dlatego bardzo ważne jest aby umiejętnie rozpoznać od jakiego rodzaju quadowca nabywamy używany pojazd. Trafne zidentyfikowanie typu sprzedającego pozwoli nam z dużą dozą prawdopodobieństwa określić jakie były koleje losu sprzętu będącego przedmiotem transakcji kupna - sprzedaży. Będziemy wiedzieć czy ten śliczny, lśniący, pachnący woskiem i „plakiem” quadzik miał życie usłane różami czy też może wiódł pełen katorgi nędzny żywot galernika.
Ale zanim zapoznamy się z najczęściej spotykanymi w przyrodzie typami quadziarzy, krótki słowniczek pomagający zrozumieć genezę stosowanej nomenklatury.
Bocian (Ciconia ciconia) – gatunek dużego ptaka brodzącego z rodziny bocianowatych(Ciconiidae). Obecnie zamieszkuje tereny blisko zbiorników wodnych, tereny bagienne, wilgotne lub okresowo zalewane
Impresjonizm (fr impressionisme <łac. impressio 'wrażenie')
Klasycyzm (z łacclassicus – doskonały, wzorcowy, wzorowy)
Struś Pędziwiatr (ang Road Runner) –kreskówkaz serii (ang. Looney Tunes i Merrie Melodies), stworzona przez Chucka Jonesa w 1949 roku dla wytwórni Warner Brothers Głównym bohaterem kreskówki jest szybki jak błyskawica struś pędziwiatr. Każdy odcinek zbudowany jest wedle tego samego schematu: w kilku następujących po sobie scenkach głodny kojot bez skutku próbuje złapać pędzącego strusia.
Starsza Pani hmmm…? (to po prostu starsza pani)
Podbudowę teoretyczną mamy za sobą więc przechodzimy do praktyki czyli w krótkich żołnierskich słowach omówimy kilka podstawowych typów ludzkich oferujących pojazdy czterokołowe na rynku wtórnym..
Zgodnie z zamieszczoną wyżej słownikową definicją „bociana” należy założyć, że quad użytkowany przez takiego osobnika był traktowany niczym motorówka. Prawdopodobnie w jego silniku wielokrotnie znajdowała się niezwykle energetyczna mieszanka wody z piaskiem urozmaicona pijawkami lub małymi rybkami. Pojazd sprzedawany przez „bociana” często zewnętrznie wygląda nieźle albowiem trudno w wodzie porysować plastiki. Zatem szanowny czytelniku jeżeli chcesz kupić niedrogo pojazd śliczny wizualnie ale z perspektywą wymiany silnika to zdecydowanie rekomenduję Ci sprzęt eksploatowany przez „boćka”.Do grupy „bocianów” zaliczają się również pasjonaci różnego rodzaju imprez przeprawowych przy czym ich quady mają nie tylko zniszczone silniki ale również wszystkie inne elementy podwozia i nadwozia, co tworzy harmonijną całość oddającą tragiczne losy maszyny.
Na przeciwnym biegunie oferty używanych pojazdów ATV lokują się quady sprzedawane przez „impresjonistów”. Tego rodzaju właściciel zgodnie z genezą słowa „impresja”(patrz słownik) pragnie swoim sprzętem wywołać wrażenie (popularnie zwane lansem) dlatego też jego maszyna jest zawsze zadbana i wyposażona w mnóstwo gadżetów. Żywiołem quadowego „impresjonisty” są raczej miejsca pełne widzów jak nadmorskie dyskoteki czy mazurskie smażalnie ryba, a nie dzikie knieje albo bagienne czeluście gdyż nie specjalnie zależy mu aby wzbudzić zazdrość u łosia, dzika czy innego dzięcioła. Ten sposób wykorzystywania quada raczej nie wpływa destrukcyjnie na maszynę, co czyni ją bardzo atrakcyjnym towarem używanym. Dodatkowo wypielęgnowanej czterokółce często towarzyszy przystępna cena bo naczelną cechą „impresjonisty” jest zmiana obiektów mających wywoływać wrażenie i podziw u bliźnich. Czyli jeżeli dzisiaj tego typu osobnik jest zapalonym quadowcem i właścicielem pięknej maszyny to nie znaczy, że pojutrze nie stanie się miłośnikiem golfa, jeździectwa lub skoków spadochronowych.. Wtedy natychmiast, szybko i za niemal każdą cenę pragnie pozbyć się niekochanego już pojazdu aby uzyskane ze sprzedaży środki przeznaczyć na nowa zabawkę. Reasumując, chcesz kupić tanio fajnego quada, zakoleguj się z „impresjonistą”.
Teraz kolej na najliczniejszą grupę quadujących rodaków czyli „klasyków gatunku”. Ten rodzaj pasjonata ATV to weekendowy rider, który czterokólki używa raczej rekreacyjnie i z reguły stara się o nią dbać. Z drugiej jednak strony nie przywiązuje wagi do systematyczności i dokładności w zakresie zalecanych czynności serwisowych bo nie ma do tego głowy. Postawa taka często prowadzi do zaniedbań, których konsekwencją jest poważne uszkodzenie pojazdu nie widoczne na pierwszy rzut oka. Jak wspomniałem „klasycy gatunku” to około 90% polskich quadowców, co powoduje również, że większość quadów oferowanych na rynku wtórnym pochodzi od tej grupy użytkowników. Maszyny sprzedawane przez klasyków z reguły wyglądają dobrze i nie noszą śladów off roadowej masakry, są w średnim przedziale cenowym i w przyzwoitej kondycji technicznej. Niestety „z reguły” nie znaczy „zawsze” dlatego kupowanie quada od „klasyka” kryje w sobie pierwiastek niespodzianki i hazardu.
„Struś Pędziwiatr” to sportowiec wykorzystujący swoją czterokólkę w wyścigach (MX, CC, Enduro). Wśród potencjalnych nabywców panuje powszechne przekonanie, że sprzęt startujący w zawodach jest nadmiernie wyeksploatowany i skatowany co powoduje iż nie nadaje się do dalszego hobbystycznego użytku. Teza ta jest z gruntu fałszywa. Każdy zawodnik uprawiający sporty motorowe wie ile w tej zabawie zależy od sprzętu, wie również jak należy o maszynę dbać, aby podczas wyścigu była po stronie swego pana. Quad sportowca podobnie jak „cysorz” ma klawe życie. Większość czasu spędza w cieplutkim garażu gdzie jest doglądany, pieszczony i hołubiony przez osoby znające się na rzeczy.
Kilka razy do roku opuszcza swój przytulny pokoik aby przelecieć się na powietrzu przez kilka godzin. Następnie wraca do domciu gdzie jest starannie myty i leczony z ewentualnych urazów. Ma systematycznie wymieniany olej, łańcuch i inne kawałki swojej osobowości , pije tylko najlepszą benzynę, jest wyregulowany i uśmiechnięty. Naprawdę warto rozważyć kupno sprzętu od „Pędziwiatra”.
Na tym mógłbym właściwie zakończyć ten felieton, bo cztery przedstawione powyżej typy quadowców dostarczają łącznie praktycznie 100% krajowej oferty quadów używanych i szukając sprzętu na rynku wtórnym na pewno trafisz na któregoś z nich. Ale gdybym to zrobił miałbym nieczyste sumienie, albowiem pisząc ów tekst nie chciałem tak naprawdę analizować podaży rynkowej w segmencie używanych pojazdów czterokołowych. Miałem zupełnie inny cel, otóż chciałem Was ostrzec drodzy koledzy quadowcy. Chciałem ostrzec tych wszystkich, którzy w poszukiwaniu quada przeglądają ogłoszenia w internecie w prasie i gdziekolwiek jeszcze. Chciałem was ostrzec przed „Starszą Panią”!
Widziałem kiedyś w popularnym serwisie aukcyjnym na literę „A” fotkę oferowanego do sprzedaży quada wyposażonego w snorkle, monstrualne błotne opony i dwie wyciągarki. Anons zachęcający klienta umieszczony w opisie zdjęcia brzmiał. „Dwuletni quad o niewielkim przebiegu używany przez starszą panią do pracy w ogrodzie, stan idealny”. Wygląda na to że ów ogródek babcia miała w sercu bagiennych terenów dorzecza Biebrzy. Mój kolega jechał kiedyś 400km aby sfinalizować transakcję życia i za niewielkie pieniądze nabyć super maszynę opisywaną w ogłoszeniu jako „wykorzystywaną do rekreacyjnych przejażdżek po okolicy przez inną staruszkę”. Oczywiście wcześniej oglądał fantastyczne fotki lśniącego czterokołowca parkującego frywolnie pośród kwiecistej łąki. Na miejscu okazało się, że starsza pani prawdopodobnie podczas jednej z rekreacyjnych wycieczek zaliczyła „rolkę” przy czym stan pojazdu sugerował, że owa „rolka” rozpoczęła się gdzieś w okolicy górnej stacji kolejki linowej na Kasprowym Wierchu, a zakończyła w Kuźnicach.
Dlatego błagam Was szukając używanego quada wystrzegajcie się tak zwanych wyjątkowych okazji. Pamiętajcie! Jeżeli quad jest w wyjątkowo świetnym stanie i kosztuje wyjątkowo mało i ma wyjątkowo piękną historię to bądźcie wyjątkowo czujni!
Naprawdę uważajcie na Starsze Panie i ich pojazdy.

Jarek Wiatrowski / yarow