W zasadzie to poniższy tekst nie powinien ukazać się na stronie ATV Kielce ani w żadnym innym medium sportowo-motoryzacyjnym. Właściwszym dla niego miejscem byłyby prestiżowe łamy jakiegoś wielkiego naukowego „magazine” jak choćby „SCIENCE” albo coś takiego. Niestety póki co Nadredaktor Giedronowicz jest jedynym kamikadze, który odważył się podjąć ryzyko drukowania moich naukowych dokonań więc specjalnego wyboru nie mam. Ale zobaczycie ze wkrótce cały quadowy świat, a nawet „world” będzie znał i cytował
I quadowe prawo Yarowa.. Odkryta przeze mnie reguła legła u podstaw quadingu i jest jego fundamentem tak samo jak stała Plancka jest podstawą fizyki kwantowej, jest tym czym dla motoryzacji było wynalezienie koła czyli krótko mówiąc stanowi esencję.
Moje obserwacje i pełne poświęceń badania trwały ponad 3 lata. Pragnąc dociec przyczyny zachodzącego zjawiska poniosłem wielkie koszty finansowe jak i moralne. Wyniki moich prac poparte są godzinami szczerych rozmów z kolegami quadowcami, którzy również zostali uwikłani w zawiłości problemu. Dlatego dzisiaj mogę z całą powagą ogłosić wszystkim że „Żony quadowców nie lubią quadów należących do ich mężów”. Rozumiem tą chwilę ciszy jaka zaległa po przeczytaniu tej bolesnej prawdy, ale nie można się załamywać, twardym „trza” być nie „miętkim”. Ponieważ to tekst wybitnie naukowy, poddamy teraz analizie powyższą regułę, spróbujemy się przez nią przegryźć i przekopać oraz dołożymy wszelkich starań aby opracować metody minimalizujące skutki jej obowiązywania.
Do dzieła , do dzieła! Parafrazując klasyka, żonaci quadowcy wszystkich krajów łączcie się!
Zwracam jednakże uwagę szanownego grona czytelników iż prawidło powyższe tyczy się jedynie żon quadowców i zupełnie nie sprawdza się w przypadku innych form kobiecości takich jak: kochanki, matki, córki, narzeczone czy konkubiny. Dlatego kawalerów i mężczyzn żyjących w nieformalnych związkach pragnę uprzedzić, że reguła Yarowa dotyczyć ich zacznie natychmiast po wypowiedzeniu sakramentalnego „tak”, wcześniej są absolutnie bezpieczni.. Z naukowego obowiązku dodam jeszcze że zasada niniejsza nie obejmuje również wdów (ale to z zupełnie oczywistych powodów). Pewnie zaraz podniosą się głosy, że ktoś słyszał, widział lub zna taką żonę, która mężowego quada darzy przyjaźnią i szacunkiem.
Po pierwsze nie dajcie się zwieźć pozorom bo małżonki są sprytne oraz przebiegłe i nie wszystko co wygląda na szczere i słodkie jest takie w swej istocie. Po drugie być może to akurat jest ten słynny wyjątek, który tylko potwierdza regułę. A po trzecie wiem, że medycyna radziecka notuje podobne przypadki.
Warte zauważenia jest również to że niechęć do czterokołowców jest w tym przypadku bardzo selektywna i skupiona wyłącznie na czterokółce pana małżonka nie obejmując pojazdów należących do innych właścicieli.
Niezwykle ciekawym aspektem rozważanego problemu jest błyskawiczna i nieodwracalna przemiana ukochanej kobiety zachodząca w momencie zmiany przez nią stanu cywilnego.
Obrazowo wygląda to tak, że w piątek mamy szczęśliwą narzeczoną dumną ze swego dzielnego quadowca i jego super czterokołowej maszyny. Ale już w niedzielę wieczorem (po sobotnich zaślubinach) mamy patrzącą zdziwionymi oczętami żonę, która zadaje niewinne pytanie; „Po co zakładasz te quadowe łachy przecież mamy iść do moich rodziców”?
Mam wśród grona moich znajomych kolegę zawodnika, sportowca oddanego sprawie quadingu, który do niedawna nie odpuścił startu w żadnych zawodach brał udział w każdej akcji naszego klubu ATV. Zawsze u swego boku miał największą fankę, jego dziewczynę wspierającą go w trudnych chwilach na torze, nieodłączną uśmiechniętą pomocniczkę dzielącą z nim jego pasję. No normalnie związek idealny, mówię wam.
Pewnego dnia przyszedł czas i…. ach co to był za ślub…. a potem koniec. Przysłał jeszcze kiedyś na klubowe forum internetowe zdjęcie nowonarodzonej córeczki oraz fotkę swego wypasionego LTRa wystawionego na Allegro. I tyle go widzieli. No cóż nie będziemy się tu umartwiać i narzekać na „sobaczy” los, o nie! My proszę kolegów będziemy kombinować jak pogodzić święty związek kobiety i mężczyzny z off-roadowym zewem natury. Bo i owszem łatwo nie jest ale parę chytrych sztuczek mamy w zanadrzu. Problem polega na tym aby wyjść z domu na quadową wycieczkę bez ryzyka rozwodu, bo bardzo ważne dla zdrowia jest aby przemoczony quadowiec miał gdzie wrócić i wysuszyć mokre ciuchy przed następną wyprawą..
Sposób 1. Na obrazę majestatu.
Od razu zaznaczę, że jest to metoda, której jako pacyfista i człowiek o gołębim sercu raczej nie polecam albowiem jest stosunkowo mało wyrafinowana i jedynie do sporadycznego wykorzystania. Sposób polega na wywołaniu sporu o byle co przy czym ważne jest aby w toku wymiany poglądów doprowadzić do sytuacji, w której nasz interlokutor (ukochana małżonka) opuści płaszczyznę sporu i uda się obrażona na fotel przed telewizorem celem ukojenia skołatanych nerwów. My tymczasem z urażoną dumą wybierzemy się do garażu.
Pamiętajcie, że powód awantury nie może być związany z tematyką ATV, kłótnia małżeńska powinna być zakończona na przynajmniej 1 godzinę przed Waszym wyjściem.
W przeciwnym razie żona szybko skojarzy fakty i zostaniecie oskarżeni o działanie z premedytacją, a za to wyrok czyli koszty przeprosin jest bardziej dotkliwy.
Sposób 2. Za zasługi.
Metoda bardzo pokojowa i szlachetna nie mniej jednak niezwykle uciążliwa i niosąca ze sobą wielkie ryzyko. Otóż w toku czynności poprzedzających planowane wyjście „na quada” prowadzimy działania mające sprowokować naszą drugą połowę do stwierdzenia „no kochanie napracowałeś się dzisiaj strasznie, powinieneś odpocząć, idź może na krótką przejażdżkę”. Jak wspomniałem wyżej sposób ten to balansowanie nad przepaścią, bo co będzie jak się przyzwyczai do naszej pracowitości? Albo co gorsza tak się narobimy, że na zejście do garażu braknie nam już siły.
Sposób 3. Na miłosierdzie.
Przyznam, że to mój ulubiony sposób. Wymaga finezji pomysłowości i zdolności aktorskich czyli coś dla kreatywnych i obdarzonych wyobraźnią. Całość polega na tym, że na kilka (co najmniej 2) dni przed planowaną wycieczką tracimy humor i sens życia, często wzdychamy wznosząc oczy do nieba. Snujemy się smętnie po domu i generalnie na kilometr widać na naszym obliczu zaburzenia depresyjne. Wszystko po to aby w ramach terapii nasza ukochana wysłała nas „na quada”. Wadą tej metody jest niemożność częstego jej wykorzystywania ponieważ nawet średnio spostrzegawcza żonka szybko skojarzy korelację między naszymi atakami melancholii, a zbliżającym się weekendem.
Sposób 4. Na wzorowego ojca.
Jeden z moich kolegów argumentował konieczność zakupu wielkiego Polarisa chęcią spędzania czasu na łonie natury z 5-cio letnim synkiem. Argumentował skutecznie i dzięki temu dostał zgodę na posiadanie pięknej maszyny. Kobiecie zawsze podoba się jak ojciec buduje więzi rodzinne poprzez niańczenie dzieci. Dlatego quadowe wyprawy z synkiem lub córeczką są doskonałym pretekstem na wyrwanie się w teren. Ja oczywiście też uwielbiam jazdę z moją pociechą.. Nie mniej jednak jest to zupełnie inny rodzaj zabawy niż jazda z grupą kumpli i powiedzmy to sobie szczerze obie te rzeczy są z różnych względów raczej nie do pogodzenia.
Sposób 5. Tak po prostu.
Zdecydowałem się umieścić opis tej metody tylko ze względu na to, że prawdziwie naukowe opracowanie tematu powinno zawierać wszystkie nawet najbardziej niedorzeczne hipotezy.
Więc w bajkach wygląda to mniej więcej tak. Przychodzi mąż do żony i mówi
– Kochanie idę na quada, wrócę na kolację. A ona na to
- Super misiaczku baw się dobrze na 18.00 zrobię Ci naleśniki, Twoje ulubione.
He, He! Niezłe co? No to pośmialiśmy się i wracamy do rzeczywistości.
Jak widzicie drodzy czytelnicy jest kilka możliwości minimalizacji brutalnych następstw Reguły Yarowa dających nadzieję nam quadowym mężom. Zdaję sobie sprawę, że każdy z Was ma jakieś swoje sposoby dlatego proszę piszcie listy, e-maile i co tam jeszcze chcecie, podzielcie się waszymi doświadczeniami z innymi towarzyszami niedoli.
Na koniec jeszcze raz sięgnę do cytatów z klasyki i powtórzę za znanym polskim trenerem piłki kopanej Jackiem. G. „ Sytuacja jest dobra, ale nie beznadziejna”.
Jarosław Wiatrowski / Yarow